Mit Design Thinking

Twój detekor bulshitu włącza się gdy słyszysz słowa takie jak „design thinking”, „turkusowe zarządzanie”, czy „lean startup”? „Design Thinking” już od kilku lat jest w czołówce buzzword. Myślenie projektowe nagle zaczęło wydawać się szalenie istotne. Temat stał się modny i pożądany. Skąd wziął się mit Design Thinking i do czego służy?

Myśl jak projektant

Podobno to bardzo nowoczesne myśleć jak projektant. Jak grzyby po deszczu pojawiają się artykuły typu „Wzornictwo motorem innowacji”, „Chcesz wygrać z konkurencją? Zacznij myśleć jak projektant!”. Mówi się w nich o używaniu zdyscyplinowanej wyobraźni i ustrukturyzowanej kreatywności. Przekonują, że dzięki używaniu tej innowacyjnej metody, wszystkie podjęte działania zmienią się na lepsze – zaczniesz mieć więcej klientów, będą bardziej zadowoleni, Twoje produkty zrewolucjonizują świat, a co najmniej Twój region.

Ta otoczka nowego trendu, jakim jest zainteresowanie Design Thinking, sprawia, że coraz więcej osób i organizacji chce tworzyć swoje produkty, usługi, markę wykorzystując ten sposób.

Nowoczesna metoda

Design Thinking przedstawiane bywa jako coś nowego. Przełomowe odkrycie, dotychczas znane tylko projektantom, ewentualnie artystom.

Częstym przykładem wykorzystania tej metody jest Thomas Edison, naukowiec, który w 1879 wynalazł żarówkę. Traktuje się jako niezwykłe to, że mając taki produkt nie pozostawił go samemu sobie, ale zaczął tworzyć wokół niego całkiem nowy sektor gospodarki – branżę elektryczną. Wybitni przedsiębiorcy różnili się od innych wiedzą, że ich przełomowe innowacje pozostaną jedynie gadżetami, jeżeli nie nada się im walorów użytkowych przez stworzenie wokół nich odpowiedniej infrastruktury.

Na czym polega ten przełom w myśleniu? Na koncentracji na użytkowniku. Postawieniu człowieka w centrum zainteresowania.

Tajemniczy proces myślowy

Niestety – albo właśnie na szczęście – projektanci nie posiadają jakiegoś mistycznego, twórczego procesu myślowego. Design Thinking korzysta z wielu znanych wcześniej narzędzi takich jak: burze mózgów, wywiad, obserwacja, persona, ścieżka użytkownika. Metody te nie są nowe. Funkcjonują od wielu lat w naukach społecznych lub biznesie. Czyżby projektanci przywłaszczali je sobie?

Nie do końca. Warto zwrócić uwagę, że termin jaki rozpowszechniło IDEO to „design thinking” nie „designer thinking”. Nie odwołuje się on (a przynajmniej nie jedynie) do sposobów myślenia projektanta (designera) a do projektowania (design) czyli szeroko pojętego realizowania projektów. Myślenie projektowe czyli myślenie w kategorii projektu o tworzonych przez nas produktach, usługach, marce, kulturze organizacyjnej itd. Projektu, czyli zaplanowanego zbioru powiązanych ze sobą aktywności, które zmierzają do osiągnięcia postawionego sobie celu, często poprzez wytworzenie produktu lub usługi.

Myślenie projektowe krytykuje więc stawianie jako celu wyprodukowanie danej rzeczy, czy osiągnięcie danego wyniku finansowego. Produkt czy usługa nie są celem samym w sobie, a środkiem do realizacji celów. W Design Thinking podkreślono, że to odbiorca naszych działań decyduje o sukcesie podejmowanego przedsięwzięcia.

Design Thinking czasu kryzysu

Design Thinking jest wynikiem kryzysu. Kryzysu tworzenia projektów, towarów i usług, które nie wnoszą w życie ludzi większej wartości.

W 2016 roku firma analityczna Forrester Research w „Design For Disruption: Take An Outside-In Approach To BPM”, Claya Richardsona, wskazała, że jedynie 10% przedsiębiorstw wprowadzających rozwiązania do zarządzania procesami biznesowymi (BPM) uwzględnia perspektywę klienta i jego faktyczne potrzeby. Z czego to może wynikać?

Świat radykalnie się zmienił po upowszechnieniu Internetu. Dziś prawie każdy ma dostęp do informacji i wiedzy w nim zawartych. To ogromna baza danych, z której trzeba jednak mądrze korzystać. Problemem stał się nie niedobór informacji, a ich nadmiar. Jednocześnie tworzenie produktów i usług nigdy wcześniej nie było tak dostępne. Dziś każdy może być producentem, biznesmanem, blogerem itd. Nie każdy jednak umie to robić. A przede wszystkim nie każdy umie wyselekcjonować informacje, które pomogą mu zrobić coś naprawdę dobrego. Ile znasz aplikacji wprowadzonych na rynek, które pobrał projektant i jego najbliższe otoczenie? Przedszkoli, które zbankrutowały bo położone były na osiedlu emerytów i nie znalazły klientów?

Nadmiar informacji dotyczy też koncepcji uczonych na studiach. Połączony z pauperyzacją wyższego wykształcenia powoduje zagubienie w ilości dostępnych rozwiązań. Wielu pracowników skupia się więc na wypełnieniu danego zadania, uzupełnieniu jakiegoś narzędzia. Nie zawsze odbywa się to z rozmysłem, po co to robimy i do czego tego użyjemy. Wiele osób robi a nie myśli. Robi to co usłyszeli, że trzeba robić. A zapomina o rzeczach, które każdy z nas wiedział już jako dzieciak.

Odpowiedź na kryzys

Design Thinking nam o tych rzeczach przypomina. Pokazuje trzy filary, które pozwalają na wprowadzenie innowacji – techniczne możliwości (wykonalność), celowość działań (określana przez grupy docelowe) i opłacalności projektu.

Dla mnie DT nie jest czymś wyjątkowym, jest po prostu podejściem do myślenia jak rozwiązać problemy. Takie podejście stało się w naszej kulturze pracy na tyle wyjątkowe, że zaczęło nabierać wartości. Design Thinking nie jest cenne przez to jak robimy to, jakie zawiera metody i jakie narzędzia wykorzystuje. Myślenie projektowe stało się cenne przez niedostatek tego jak są tworzone inne rozwiązania i wiedzy o tym, że mogą być tworzone lepiej.

Design Thinking to branding

Zwrot „design thinking” używa się czasem jako reklamy banerowej dla czegoś magicznego i mistycznego, co przemieni świat na lepszy. Termin ten propagowany jest zarówno przez projektantów jak i kadry zarządzające biznesem. Pierwsi rzadziej odnoszą się do tematu, raczej próbują przemilczeć sprawę, bo mają korzyść z tego, że ich zawód nabrał w pewnym sensie prestiżu. Drudzy powtarzają ten termin jak mantrę, chcąc dokonać zmian w swoich organizacjach. W zależności od ich świadomości design thinking jest dla nich albo narzędziem pozwalającym na przywrócenie rozsądku albo magicznym rozwiązaniem problemów.

Hype marketing wokół design thinking służy więc propagowaniu zdroworozsądkowego myślenia.

Myślenia w którym:

  • ważny jest cel.
  • rzeczy są dla ludzi.
  • zwraca się uwagę na to czy dany projekt jest wykonalny i opłacalny (biznesowo, społecznie itd.).

Proste sformułowania i nakłanianie po prostu do myślenia nie na każdego podziała. Na niektórych działają tylko cudowne nowatorskie metody. Design Thinking jest więc użytecznym mitem.

Użyteczny mit

Mity są po to by tłumaczyć sens świata i doświadczeń ludzi. Mit Design Thinking tłumaczy, że trzeba skupić się na człowieku, obrać cel, rozwiązać jakiś ludzki problem. Mit ten pokazuje też jak ważne są wykonalność, opłacalność i przede wszystkim użyteczność rozwiązań.

Potęga tego mitu przenika biznes, środowisko akademickie i rząd. Mit jest wszechobecny i przekonujący. Wykorzystaj ten mit. Zachowuj się tak jakbyś w niego wierzył.

Myślę, że wiedza Design Thinking jest ważniejsza w szkołach niż w biznesie. To od najmłodszych lat człowiek powinien uczyć się jak rozwiązywać problemy, jak tworzyć coś co przedstawia realną wartość. Kiedy zdrowy rozsadek stanie się bardziej powszechny będziemy mogli zrezygnować z projektowania słów.

Artykuł inspirowany jest artykułem „Design Thinking: Useful Myth” Dona Normana, jednego z najbardziej znanych orędowników projektowania zorientowanego na użytkownika.

Design Thinking – czym właściwie jest?

Myślenie projektowe – próba definicji

W ostatnich latach w Polsce pojawia się coraz więcej firm i instytucji korzystających z tzw. Design Thinking, zwanego też myśleniem projektowym. Wokół tego podejścia narosło wiele mitów i przekonań, które mogą odstraszać ludzi, którzy mogliby skorzystać z tej idei.
Design Thinking brzmi odrobinę tajemniczo, między innymi dlatego, że wyrosło wiele równoległych definicji.

Design Thinking to:
• Usystematyzowane podejście do procesu innowacji.
• Proces kreatywnego rozwiązywania problemów.
• Metoda tworzenia produktów, usług, procesów w oparciu o głębokie zrozumienie problemów i potrzeb użytkowników.
• Ścieżka tworzenia innowacyjnych rozwiązań stawiających człowieka w centrum (human-centred).

Śledząc te definicje możemy wywnioskować co tworzy trzon Design Thinking. W większości definicji pojawia się koncentracja na człowieku lub na użytkowniku (human-centred lub user-centred design). Jest to więc projektowanie w oparciu o zbadanie i zrozumienie problemów i potrzeb użytkowników.

Drugi rodzaj sformowań jakie pojawia się w wymienionych definicjach to innowacja i kreatywność. Produkty, usługi lub procesy, jakie tworzymy w design thinking mają być więc niecodzienne, nietypowe, nie stosowane dotychczas w tym kontekście. Aby znaleźć takie rozwiązania ważna jest więc tzw. ideacja czyli generowanie pomysłów i stawianie hipotez, które w kolejnych etapach będziemy mogli przetestować.

I ten test wybranego przez nas rozwiązania, oparty o stworzony przez nas prototyp (np. rysunek, makietę, historię) jest tym kluczowym trzecim elementem. Eksperymentowanie prowadzi bowiem do empiryzmu. Możemy namacalnie sprawdzić wygenerowane pomysły.

Podsumowując 3 filary myślenia projektowego to:
1. Koncentracja na użytkowniku (human-centred lub user-centred) – empatia, stawianie człowieka / użytkowników w centrum i głębokie jego zrozumienie.
2. Ideacja – generowanie pomysłów i stawianie hipotez.
3. Empiryzm – tworzenie prototypów, eksperymentowanie, testowanie rozwiązań, opieranie się na wnioskach z przeprowadzonych badań.

Proces, metoda czy podejście – czym właściwie jest Design Thinking?

W definicjach pojawiają się też takie słowa jak: metoda, proces i podejście. Najbliższym określeniem wg mnie jest jednak sposób myślenia (mindset). Czemu? Dowiesz się w kolejnym artykule – Design Thinking to nie metoda projektowa.

Mam nadzieję, że mimo wielu obcojęzycznych i psychobełkotliwych nazw Design Thinking nie jest dla Ciebie onieśmielające. W rzeczywistości myślenie projektowe to intuicyjny proces, podczas którego sięgamy do naszych wrodzonych umiejętności, często zapomnianych w toku edukacji i w związku z tym nie używanych. Myślenie projektowe opiera się na naszej intuicji, możliwościach rozpoznawania wzorów, konstruowania pomysłów, które współbrzmią ze sobą emocjonalnie i racjonalnie. Dewizą design thinking jest “doing, not talking” (rób, a nie gadaj) – a to przecież takie swojskie.